Fotografowanie w podróży

Fotografowanie w podróży

W naturze ludzkiej zapisana jest chęć do dokumentowania ciekawych wydarzeń. Nie bez powodu na widok gwiazdy popkultury ludzie automatycznie łapią za telefon i chcą uwiecznić na zdjęciu chociaż sylwetkę idola. To samo dzieje się przy największych atrakcjach turystycznych świata – krzywa wieża w Pizie, plaża na Hawajach czy zdobyty szczyt Mount Blanc – wszędzie tam zobaczymy ludzi, którzy chcą uwiecznić na zdjęciach daną chwilę. Fotografowanie w podróży to bardzo ważny element.

Czym robić zdjęcia?

Jednym z najczęściej zadawanych mi pytań w dziedzinie fotografii jest „czym fotografujesz?” i „jaki aparat kupić?”. Na pierwsze pytanie odpowiedź jest prosta: lustrzanką z wymienną optyką. Drugie pytanie jest dużo bardziej skomplikowane. W dużej mierze decyzje o zakupie warunkują fundusze. Kolejnym problemem jest waga i ilość miejsca, którą zajmie sprzęt fotograficzny.

O czym warto pamiętać decydując się na zakup aparatu?

– ustal górną granicę wydatków na sprzęt fotograficzny i weź pod uwagę, że potrzebna będzie jeszcze cała masa akcesoriów: np. zapasowa bateria, futerał, dodatkowa karta pamięci;

– pamiętaj, że aparat będzie podróżował razem z Tobą i przemyśl dokładnie ile miejsca w bagażu chcesz mu oddać;

– zanim pójdziesz do sklepu postaraj się (wy)pożyczyć taki sam lub podobny aparat i zrób z nim plener, bo nie ma nic lepszego niż praktyczny test sprzętu w terenie.

Kiedy budżet jest już ustalony i wiesz, że aparat odpowiada Twoim oczekiwaniom to postaraj się kupić go jak najwcześniej przed podróżą. Dzięki temu znajdziesz czas na dokładne poznanie modelu i naukę robienia nim zdjęć. Czasami ktoś pyta mnie jaką książkę o fotografii przeczytać. Moim pierwszym podręcznikiem do fotografii była instrukcja obsługi aparatu 😉 Dzięki temu poznałem jego wszystkie możliwości i mogłem z nich w pełni korzystać. Dopiero kiedy wiadomo jak coś działa można skupić się na tym jak lepiej tego używać. W zależności o preferencji tematycznych można znaleźć w księgarniach porady mistrzów portretu czy krajobrazu. To jednak przychodzi też z czasem – im więcej fotografujesz tym więcej się uczysz.

Jak się przygotować do podróży?

Mamy zatem aparat który znamy i wiemy jakie ma możliwości. Czy trzeba jakoś specjalnie przygotować go do podróży? Zależy to oczywiście od miejsca, w które się udajemy. Wybierają się na Saharę musimy pomyśleć jak zabezpieczyć go przed piaskiem i kurzem, a podróżując po dżungli  będziemy zmagać się z wilgocią i wodą. Warto to dokładnie przemyśleć w domu, bo o ile w warunkach domowych łatwo wykombinować jakieś rozwiązanie to w Afryce czy Azji może nie być to takie proste. Wiadomo, że futerał, torba czy plecak fotograficzny wystarczą podczas zwiedzania Rzymu czy Oslo, ale jeśli mamy w planach ekstremalne przeżycia to trzeba specjalistycznie zabezpieczyć przed nimi sprzęt. Czasami może być to worek z grubej folii, a innym razem sylikonowa obudowa. Ważne jest jedno – to jak transportujesz sprzęt nie powinno zbytnio zakłócać szybkiego dostępu do aparatu, bo często to sekundy decydują o dobrym ujęciu. Ja w 99% przypadkach noszę jeden aparat w podręcznym futerale i w kilku ruchach aparat mam gotowy do zdjęcia. Istotne jest też wybranie takiego rozwiązania, które w podróży lotniczej pozwoli nam aparat zabrać ze sobą w bagażu podręcznym, bo są to często kruche przedmioty, które mogłyby nie przetrwać w całości podróży w luku bagażowym.

Wiemy już jak będziemy transportować sprzęt. Co dalej? Energia i miejsce na zdjęcia. To również wymaga planowania. Każdemu polecam mieć co najmniej jeden zapasowy akumulator czy komplet baterii. W zależności to tego ile będziemy przemieszczać się bez dostępu do prądu, tyle baterii musimy zabrać. Wyznaję prostą zasadę – jedna bateria – jeden dzień. Jeśli wiem, że będę ponad tydzień w górach bez dostępu do ładowarki to zabieram ze sobą 7 baterii. Nie zawsze trzeba je kupować. Swoich mam 4 sztuki, a pozostałe 3 pożyczam od znajomych. Lepiej mieć 1 za dużo niż jedną za mało, bo niektórych zdjęć nie da się powtórzyć. Sprawa z kartami pamięci jest już dużo prostsza, bo ceny są naprawdę przystępne. Tutaj mam taką zasadę, że nie kupuję jednej dużej karty, ale kilka mniejszych. W większości pracuję na pojemności 16 gigabajtów. Co mniej więcej dwa dni staram się wymienić kartę (o ile się wcześniej nie zapełni). Dlaczego? Mój przyjaciel pojechał kiedyś do Kirgistanu na motorze i wszystko uwieczniał na jednej dużej karcie. W drodze powrotnej przypadkowo zgubił ją razem z całym materiałem zdjęciowo-filmowym. Kiedy wiem, że na karcie mam wyjątkowo ważne zdjęcia to wymienia ją od razu i chowam w innym miejscu niż aparat. W przypadku kradzieży tracę tylko sprzęt, a nie zrobiony materiał.

Praktyczne wskazówki.

Aparat, futerał, energia i pamięć. Nie pozostaje nic innego jak ruszyć w drogę. Czy są jakieś wskazówki, które pomogą robić lepsze zdjęcia? Oczywiście! Nie ma nic praktyczniejszego jak dobra teoria, więc warto poczytać o tym jak działa aparat (ekspozycja) i o tym jak kadrować zdjęcia (kompozycja). Najważniejsza jest jednak praktyka. Może zabrzmi to niewiarygodnie, ale ja kiedy zaczynałem przygodę z fotografią robiłem o kilkaset zdjęć za dużo. Z czasem widziałem jednak swoje błędy i nauczyłem się je eliminować. Z pewnością oglądanie dużej ilości zdjęć i albumów pomaga – tam można okiem innego fotografa spojrzeć na świat.

Jest jeszcze jednak, chyba najważniejsza wskazówka. Fotografuj TERAZ, nie czekaj na PÓŹNIEJ. Jeśli widzisz coś ciekawego, coś co Cię porusza, to rzuć plecak na ziemię i zrób zdjęcia. Nie licz na to, że wracając to sfotografujesz. Moje najciekawsze zdjęcia powstały właśnie wtedy kiedy łapałem się danej chwili. Wiele razy też przechodziłem obok czegoś niezwykłego, ale nie miałem ochoty setny raz wyciągać aparatu. Dzisiaj żałuję tych momentów, bo te obrazy mamy tylko w głowie i nie mogę się nimi z Wami podzielić.

Łap chwilę – fotografia to przecież nic innego jak obrazy życia zamknięte w ułamku sekundy.